Żyjesz w lęku czy z odwagą?

 

 

Działasz z punktu siły czy punktu bólu?

 

W swojej książce „Mimo lęku” Susan Jeffers pisze o działaniu z punktu siły i z punktu bólu (lub też lęku). O co dokładnie chodzi?

 

Działanie z punktu bólu to takie działanie i postawa, które są podszyte lękiem, niepewnością, strachem. Odbierają siły, demotywują, zasmucają, obniżają pewność siebie.

 

Jak wygląda działanie z punktu bólu?

 

  1. W pracy spada na Ciebie trudne zadanie z którym jak najbardziej jesteś w stanie sobie poradzić, ale mocno to wątpisz, bo nie wierzysz w siebie. Zamiast więc zmobilizować się do pracy i podjąć wyzwanie, zamartwiasz się tym, że nie dasz rady, że na pewno coś Ci nie wyjdzie, że coś zepsujesz. W ten sposób jeszcze mocniej obniżasz swoją pewność siebie i pozbawiasz się siły, która wspierałaby Cię w działaniu. Sam wpędzasz się zły nastrój. W końcu wykonując te zadanie faktycznie popełniasz dużo głupich i niepotrzebnych błędów i przez lęk, który Cię opanował, obniżasz jakość wykonania tego zadania.

  2. Od jakiegoś czasu blogujesz i Twoja znajoma podpowiada Ci udział w jednej z imprez dla blogerów, a nawet wysyła zgłoszenie za Ciebie. Udaje Ci się dostać wejściówkę i jesteś bardzo podekscytowany, ale cały czas męczą Cię myśli typu „czy mój blog jest wystarczająco dobry?”, „czy bloguję wystarczająco długo” i „czy mój udział ma w ogóle sens, przecież nie tworzę nic fajnego/wyjątkowego/popularnego”. Wpędzasz się do punktu bólu i kiedy przychodzi dzień wydarzenia – nie jedziesz na nie. Oczywiście po wszystkim masz wyrzuty sumienia przez długi czas.

  3. Od zawsze chciałeś pójść na lekcje rysunku i kiedy w końcu wszystkie okoliczności na to pozwalają – masz na to czas, masz się na nie jak dostać, dysponujesz na nie pieniędzmi – rezygnujesz z udziału. Wiesz, że kolejna taka szansa się szybko nie powtórzy, mimo to nie potrafisz wykorzystać tej okazji.

 

A jak wygląda działanie z punktu siły?

 

  1. W pracy twój szef zapowiada Ci, że czeka Was ważne spotkanie z jednym z największych klientów i chciałby, żebyś wziął w nim udział. Pracujesz w tej firmie od niedawna i nie masz bardzo dużego doświadczenia, ale twój szef zauważa twoje starania i widzi w tobie potencjał. Mimo, że to będzie twoje pierwsze tak poważne spotkanie biznesowe to podchodzisz do tego jak do wyzwania i okazji do rozwoju. Dokładnie się przygotowujesz, podpytujesz starszych stażem współpracowników o to, na co powinieneś zwrócić uwagę i co przygotować, powtarzasz sobie, że sobie poradzisz i że jest to dla Ciebie fajna okazja na sprawdzenie się. I jak się kończy ta historia? Spotkanie przebiega świetnie, a Ty zyskujesz pewność siebie i nowe doświadczenie.

  2. Od jakiegoś czasu więcej się ruszasz i Twoja forma jest coraz lepsza. Spacerujesz, biegasz, ćwiczysz w domu na macie, jeździsz na rowerze. Zdecydowanie nie jesteś już zwierzęciem kanapowym. Podobną przemianę przeszedł Twój najlepszy przyjaciel, który pewnego dnia wpada do Ciebie z propozycją nie do odrzucenia – chciałby żebyście wzięli udział w jednym z największych biegów z przeszkodami w Polsce. Byłby to dla Ciebie pierwszy taki bieg, ale zawsze tego chciałeś i mimo, że na samą myśl masz ciarki, zgadzasz się. Przed biegiem nadal dużo się ruszasz, a w dniu biegu Ty i Twój znajomy przeżywacie super przygodę, a na mecie od razu ustalacie, że zrobicie to znowu w przyszłym roku.

  3. Od roku utrzymujesz kontakt z dziewczyną z którą wzajemnie wspieracie się w realizacji waszych celów, jesteście partnerkami produktywności. W końcu obie dochodzicie do wniosku, że najwyższa pora, żeby spotkać się osobiście – do tej pory działałyście jedynie wirtualnie. Na miejsce spotkania wybieracie jedno z większych miast w Polsce. Jesteś introwertykiem i domatorem i każda dalsza podróż jest dla Ciebie wyzwaniem, zwłaszcza jeśli masz odbyć ją solo, a jej zwieńczeniem ma być poznanie osoby, której do tej pory nie widziałeś na żywo. Mimo wszystko podejmujesz ryzyko i jedziesz – za co bardzo sobie potem dziękujesz, bo spotkanie okazało się być super!

 

Widzisz na czym polega różnica w działaniu z punktu bólu i punktu siły?

 

Działanie z punktu bólu opiera się na strachu, lęku, unikaniu niekomfortowej sytuacji, niepodejmowaniu wyzwań, uciekaniu od nawet najmniejszego ryzyka, niepróbowaniu nowych rzeczy. Działanie z punktu siły to popychanie się do podejmowania wyzwań, czasem nawet zmuszanie się do nich, ale z przekonaniem, że przyniosą one coś dobrego, coś nowego. Jest to działanie według zasady bój się i rób. Akceptowanie, że nie wszystko jest dla mnie naturalne i łatwe, ale i tak chcę to zrobić, chcę się sprawdzić, chcę coś przeżyć, zdobyć nowe doświadczenie.

 

Ja kiedyś działałam w większości z punktu bólu. Unikałam wyzwań, nowych doświadczeń, poznawania nowych osób. Czasem po prostu mówiłam czemuś „nie”, czasem odwoływałam coś na ostatnią chwilę, bardzo często się od czegoś wykręcałam, wymyślałam wymówki. Bywały nawet takie sytuacje, że sam mój organizm mnie przed tym nowym chronił i przed jakimś stresującym wydarzeniem, nagle się rozchorowywałam. To wszystko było bardzo smutne, bo ja bardzo chciałam te wszystkie rzeczy zrobić i ich doświadczyć, ale lęk był zbyt duży.

 

Od jakiegoś czasu działam jednak zdecydowanie z punktu siły. Sama wyszukuję i potem uczestniczę w fajnych wydarzeniach, zazwyczaj bez żadnego towarzystwa, nie szukam już na siłę kogoś, kogo obecność sprawi, że poczuję się lepiej. Sama wyznaczam sobie coraz to nowsze wyzwania – wczesne wstawanie (zaczęłam pisać ten tekst o 5:30!), coraz to trudniejsze treningi, systematyczne działanie z blogiem (codziennie wstaję 3h przed rozpoczęciem pracy i działam nad Ulepszalnią). Bardzo chętnie próbuję nowych rzeczy – w tym roku między innymi w końcu założyłam Instagrama, uczę się robienia i obróbki zdjęć, byłam na warsztatach bajkoterapii i zero waste, zdecydowałam się na wolontariat, spróbowałam wielu nowych potraw, stworzyłam mastermind, wyszłam z inicjatywą kilku działań w sieci, wzięłam udział w karaoke. Przede mną w tym roku jeszcze lekcje pływania dla dorosłych, nowa fryzura, warsztaty medytacji, wege festiwal, sesja zdjęciowa we Wrocławiu (dzięki uprzejmości Pink Envelope, mojej imienniczki), planszówki pod ziemią i założenie kanału na YouTube (a przy tym nauka mówienia do kamery, nagrywania, montażu). Tyle ile wypracowałam i zdziałałam przez ostatni rok, nie zrobiłam przez całe swoje życie.

 

I tak, oczywiście, że się boję. Jestem zestresowana. Mam wątpliwości czy dam radę. Jestem introwertyczką i domatorką, więc wychodzenie z domu i poznawanie nowych ludzi to dla mnie duże wyzwanie. Wiele rzeczy jest dla mnie zupełnie nowych, w wielu sytuacjach nie czuję się pewnie. Ale sama zmuszam się do tego wysiłku i podejmowania wyzwań, bo uważam za o wiele bardziej bolesne tkwienie w zastoju, strachu i marazmie, który zapewnia działanie z punktu bólu.

Zdecydowanie wolę działanie z punktu siły, bo ono daje mi więcej siły i pewności. Natomiast działanie z punku bólu wpędza mnie w niepewność, lęk, zmniejsza moją pewność siebie i poczucie sprawczości. Dołuje mnie i paraliżuje, podczas gdy działanie z punktu siły daje mi moc, ekscytację i mobilizację.

 

 

A Ty działasz z punktu bólu czy punktu siły?

 

 

 

15
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
12 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
MarcelinaAgnieszkaPatrycjamatylda_mak Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agnieszka
Gość

Świetny tekst i niestety ja także zazwyczaj działałam z punktu bólu przez co wiele okazji nie wykorzystałam. Na szczęście w końcu zaczęłam wychodzić ze strefy komfortu i działać. Co ciekawe odkąd zostałam mamą dostałam dodatkowego kopniaka i przypływu energii do działania i widzę jak wiele dzięki temu zyskałam, ile się nauczyłam.

Podziwiam Cię, że wstajesz aż trzy godziny przed pracą, by rozwijać bloga. Trafiłam tutaj przypadkiem, ale chętnie będę wracać.

Pozdrawiam serdecznie,
Agnieszka

Patrycja
Gość
Patrycja

Czytam Twoje teksty i aż śmieję się w duchu, bo mam wrażenie jakbyś wyciągała myśli z mojej głowy i wykładała je na swojego bloga 😀 Ja całe moje 30 lat funkcjonowałam w lęku. I od momentu jak skończyłam 30-tkę, czyli parę miesięcy temu, zaczęłam coś powoli zmieniać. Zmiany może nie są jakieś rewolucyjne, ale mogę powiedzieć to co Ty, że tylu zmian ilu dokonałam w tym roku (w bardzo dużym stopniu to są zmiany w myśleniu i poukładanie sobie w głowie), nie dokonałam chyba przez całe swoje życie. Świetny blog, pisz koniecznie dalej, prowadź insta i wskakuj na youtube’a. Jesteś… Czytaj więcej »

matylda_mak
Gość
matylda_mak

Cześć Marcelina 🙂 Niedawno odkryłam Twoje miejsce w sieci, uważam że masz duży potencjał, aby je rozwinąć i jest to miejsce, które na pewno będzie inspiracją dla innych osób, np. dla mnie. Ten wpis jest świetny, prosty i na temat i oczywiście czuję jakbym czytała o samej sobie. Mam 31 lat i przez większość mojego życia działałam „z punktu bólu”, zresztą nadal to robię, ale pomału przełamuję się. Twój wpis sprawił, że uwierzyłam jeszcze bardziej, że mogę to zmienić. Kiedy nasz lek nas blokuje, życie jest bardzo przeciętne. Więc warto powalczyć o siebie. Trzymam kciuki za to miejsce, za Instagram… Czytaj więcej »