Jak w końcu zacząć robić fajne rzeczy o których marzysz od lat?

 

Często w mailach albo na Instagramie pytacie mnie jak to robię, że tak bardzo chce mi się działać z Ulepszalnią – systematycznie prowadzę Instagram, piszę teksty na bloga, wysyłam newsletter, tworzę darmowe materiały i mam w planach jeszcze więcej – ebooki, podcast, cykliczne lajwy, webinary. Pytacie skąd biorę na to czas? I nie mam na to żadnego rozwiązania instant, ale chętnie podzielę się z Wami tym co zadziałało u mnie.

Przede wszystkim musicie wiedzieć, że nie zawsze tak bardzo mi się chciało – przez całe swoje życie nie miałam nawet połowy tej determinacji co teraz. I przez jego większość marzyłam ciągle o tych samych rzeczach – pracy zdalnej, dzieleniu się dobrem z innymi i pozytywnym wpływaniu na ich życie, pisaniu. Każdego poranka budziłam się z tymi samymi pragnieniami. To trwało latami. Nic się nie zmieniało, bo ja WCALE nie działałam. Popełniałam 2 podstawowe błędy:

  1. Ciągle się przygotowywałam – szukałam przydatnych książek i artykułów, zbierałam niezbędne według mnie wówczas informacje, spisywałam wszystko czego muszę się nauczyć i co zrobić zanim zacznę realizować swój cel. I stałam w miejscu, bo ciągle uważałam, że nie jestem jeszcze gotowa.
  2. Ciągle planowałam – i to samo w sobie jest bardzo dobre, ale może się stać maniakalne i stać się kolejną formą przygotowywania się. Koniec końców zawsze wszystkie moje plany albo przepisywałam z tygodnia na tydzień (bo ich nie realizowałam) albo porzucałam na miesiące.

W okresie tych przygotowań i planowania czułam ekscytację, bo zawsze miałam nadzieję, że tym razem będzie inaczej i faktycznie w końcu ruszę z kopyta i zacznę po prostu działać. Ale dupa – nigdy, NIGDY tak nie było.

 

Uważam, że brak działania boli o wiele bardziej niż ewentualne potknięcia i porażki wynikające z działania.

 

Chciałam pisać bloga, tworzyć materiały pomocne innym osobom, dzielić się w sieci swoim doświadczeniem, łączyć się z ludźmi o podobnym podejściu do świata, próbować różnych form tworzenia treści, dużo pisać, ale tego nie robiłam. I codziennie przechodziłam przez frustrację i załamanie widząc jak inni ludzie robią to, czego ja tak mocno pragnę. CODZIENNIE. Widziałam jak inne osoby piszą swoje blogi, tworzą swoją społeczność online, kreują fajne i przydatne materiały, wychodzą ze swoją wiedzą i doświadczeniem do ludzi, prowadzą webinary, kręcą filmy, robią zdjęcia, prowadzą swoje social media – i byłam na maksa wkurzona na siebie, bo doskonale wiedziałam, że też tak mogę, bo tego właśnie chcę, ale niczego z tym nie robię.

CO BARDZO WAŻNE – taka bezczynność to nie jest tylko kwestia strachu. TO KWESTIA LENISTWA I WYGODY.

Bo żeby zacząć wychodzić poza swoje cztery ściany, robić nowe rzeczy, robić więcej niż dotychczas, TWORZYĆ COŚ OD ZERA trzeba po prostu zapierdalać. Mniej lub bardziej, w zależności od potrzeb i możliwości – ale trzeba zapieprzać i nie ma tutaj żadnej drogi na skróty.

Dlatego jeśli chcesz zacząć pisać bloga, założyć kapelę muzyczną, wydać tomik wierszy, nauczyć się robić dobre zdjęcia i robić to za pieniądze to nastaw się, że w Twoim życiu nastąpią zmiany. Nie wszystko będzie już takie jak kiedyś.

Pewnie będziesz mieć mniej czasu na głupoty – scrollowanie Instagrama, gry na komórce, Netflixa.

Pewnie będziesz mieć też mniej czasu na ważniejsze rzeczy – spotkania ze znajomymi, czytanie książek, wolontariat.

 

Nie da się robić nowych rzeczy i mocno się w nie angażować, nie poświęcając czegoś innego.

 

Ja całe życie myślałam, że to wszystko co chcę robić pojawi się i absolutnie nie wywróci mojego życia do góry nogami. Ale jest całkowicie odwrotnie.

Myślisz, że duże zaangażowanie w prowadzenie Ulepszalni – pisanie tekstów, wysyłka newslettera, tworzenie darmowych materiałów, zaangażowanie w Instagrama i przede wszystkim DAWANIE MAKSYMALNIE DUŻO WARTOŚCI dzieje się bez jakiegokolwiek wpływu na moje życie? A kupa prawda!

 

Pracuję na etacie od 9-17 (co prawda zdalnie, więc oszczędzam czas na dojazdach) i żeby mieć czas na Ulepszalnię muszę wstawać wcześniej i działać zanim zacznę pracę zawodową. Mój dzień wygląda tak:

  • 6-9 Ulepszalnia (pisanie tekstów, newslettera, robienie zdjęć, prowadzenie Instagrama, wymyślanie contentu, tworzenie strategii, tworzenie darmowych materiałów)
  • 9-17 praca zawodowa
  • Po 17 – trening, raz w tygodniu mastermind, ogarnianie domu i życia (zmywanie, zakupy, poczta, płacenie rachunków, podlewanie kwiatków), spacer, edukacja (uczę się o tym jak działać online), czytanie książki, Netflix
  • 22 – sen

 

Sporo poświęcam – nie mam już tyle czasu co kiedyś na luzik i relaks. Na czytanie, oglądanie horrorów, obijanie się z kąta w kąt.

Jasne, staram się wyluzować, zwłaszcza w weekendy – wtedy jest czas na pieczenie, ugotowanie czegoś dobrego, dłuższy spacer, wyjście na miasto, pójście na jakieś fajne wydarzenie, binge watching z Netflixem, wypasione śniadanie bez pośpiechu. Ale i tak wykorzystuję weekend na nadrabianie – pisanie tekstów, robienie zdjęć i masę innych rzeczy dot. Ulepszalni.

Jednak co BARDZO mi pomaga – to wybranie priorytetów na dany okres. Skoro teraz najważniejsze jest dla mnie np. napisanie ebooka, którym obdaruję subskrybentów newslettera to na tym się skupiam maksymalnie. Właśnie tak nauczyłam się do tego podchodzić. Moimi priorytetami są obecnie Ulepszalnia, treningi, wyrabianie nawyku wczesnego wstawanie i praca zawodowa. Chciałabym robić jeszcze MASĘ innych rzeczy, ale nie mam na nie teraz czasu. A więc nie uczę się teraz hiszpańskiego, nie piszę powieści, nie remontuję domu, nie robię prawa jazdy, nie chodzę na lekcje pływania. Na wszystko przyjdzie czas, teraz moje priorytety są takie, a nie inne.

Kiedy w końcu robisz to co chcesz, to musisz być gotowy na to, że będziesz robił bardzo dużo nowych rzeczy, takich których nie robiłeś wcześniej i to będzie często niekomfortowe. Będziesz się bał, będziesz popełniał błędy, nic nie będzie wyglądało od razu tak jakbyś tego chciał. Będziesz czuł się jak oszust (tutaj przeczytasz tekst w którym dzielę się tym, jak poradzić sobie z syndromem oszusta). Często będziesz zniechęcony brakiem szybkich efektów i sukcesów.

 

Jak radzę sobie z tym wszystkim?

 

Przede wszystkim daję sobie prawo i czas na błędy, pomyłki i niedoskonałości. Nie liczę na to, że wszystko co wyjdzie spod moich rąk będzie idealne i spotka się z gigantycznie pozytywnym odbiorem. Robię wszystko bardzo nieidealnie, kierując się dewizą Pani Swojego Czasu, że zrobione jest lepsze od doskonałego. Wrzucam więc nieidealne teksty, zdjęcia, stories, materiały.

 

A po drugie – staram się nie porównywać z innymi, a zwłaszcza z tymi, których podziwiam i którzy są moimi autorytetami. Jedyną osobą z którą się porównuję jestem ja sama z przeszłości. Znam swoje okoliczności, warunki, wiem jak wygląda moje życie i do tego mogę się odnieść. Nie ma opcji, żebym pomogła sobie w jakikolwiek sposób porównując się do osób, które podziwiam, a które działają już od lat i których okoliczności życiowe są całkiem inne.  

 

Podsumowując:

  1. Pamiętaj, że robienie nowych rzeczy i realizowanie swoich celów będzie nie tylko przerażające i wymagało odwagi, ale też będzie cholernie niewygodne i trudne. Będziesz musiał sporo poświęcić, ograniczyć czas na przyjemności i głupoty. Może nawet przede wszystkim będzie wymagało ciężkiej pracy niż odwagi.
  2. Chcąc działać z czymś naprawdę dobrze, musisz wybrać swoje priorytety i zrezygnować z wielu rzeczy. Nie tylko pierdół, ale także tych ważnych.
  3. Pamiętaj, że ciągle będziesz popełniał błędy i to jest okej. Wszystkie osoby, które podziwiasz i od których się uczysz też zaczynały od zera, popełniały masę błędów i wypuszczały nieidealne produkty, piosenki i teksty. Na tym polega proces uczenia i rozwoju.
  4. I nie trać czasu i energii na porównywanie się z osobami, które podziwiasz. Zawsze porównuj się tylko i wyłącznie ze sobą samym z przeszłości.

 

 

Kiedy zaczniesz to pójdzie z górki, a satysfakcja z codziennego działania będzie bezcenna!

 

 

 

 

10
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
MarcelinaKasiaAgnieszkabasiaMarta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agnieszka
Gość

Jak dobrze, że przypadkiem trafiłam na Twojego bloga. To kolejny tekst, który jest takim kopniakiem, żeby działać, bo samo nic się nie zrobi. Robisz świetną robotę.

basia
Gość
basia

Ja też lubię do Ciebie zaglądać, jest fajnie i bez spiny i tez mam lekki kompleks jak patrzę ile robisz:)
Ja z kolei mam taki problem że choć potrafię być pracowita i robić, i mam jakieś mocne strony to życie sprawiło że w swojej pracy i tym co rozwijam bazuję raczej na słabych stronach niż mocnych, moje mocne nie mają tam zastosowania raczej, poza tym tematy które ogarniam są dla mnie za trudne i w efekcie bardzo dużo czasu idzie mi na przygotowania, zastanawianie się nad każdym zdaniem i walkę z własną bezsilnością, co wiadomo, nie motywuje.

Kasia
Gość
Kasia

Podziwiam Cię za taką organizację czasu. Wow! Dziewczyno, ile Ty robisz w ciągu dnia!!;) Aż mi głupio że znajduję sobie wymówki i odkładam rzeczy w czasie. Chociaż u mnie wiąże się to też z dużymi pokładami strachu, niestety. I za dużo bym chciała na raz. Uświadomiłaś mi, że muszę ustalić priorytety. Dobrze że tworzysz takie miejsce w sieci. To bardzo pomaga, kiedy w swoim otoczeniu nie znajdujesz wsparcia, a ludzie każdy Twój pomysł wyśmiewają, sprowadzając do parteru. Dzięki że jesteś! 😉

Marta
Gość

Twój plan dnia jest bardzo intensywny, ja pracuję od 10 do 18 i dojeżdżam i nie ukrywam, że jest to moja zmora, wolałabym chodzić do pracy dużo wcześniej, bo jestem rannym ptaszkiem! 🙂