Jak pozbyłam się lęku i wstydu przed tworzeniem Ulepszalni?

Kiedyś odczuwałam to bardzo mocno – ten niepokój kiedy opublikowałam na fanpejdżu mojego starego bloga zajawkę najnowszego tekstu. O borze a co jeśli natknie się na niego ktoś oprócz ludzi, którzy czytają mojego bloga i tych wszystkich krewnych królika, którzy życzą mi dobrze?! Jakiś stary znajomy od piwa, koleżanka ze starej pracy, ziomek ze szkolnej ławki w liceum? Co oni sobie o mnie pomyślą? Miałam kilka przypuszczeń…

 

„Blogereczka się znalazła”

„Taka mądra, a kiedyś na kasie siedziała”

„Co ta laska za idiotyzmy wypisuje”

„Internetów się jej zachciało”

„Bosze jaki wstyd…”

„Piwo kiedyś wypiła, a teraz jakaś ulepszalnia-sralnia”

 

Tak mniej więcej mogły te opinie wyglądać i pewnie w wielu przypadkach dużo się nie pomyliłam. Jakoś z tą świadomością żyłam, ale jednak ten niepokój i zawstydzenie towarzyszyły mi niemal przy każdym opublikowanym tekście. Przecież mogło być tyle osób, które mnie czytają. Pewnie 99% z nich dowiadywało się po raz pierwszy o moich depresjach, próbie samobójczej, przewlekłej chorobie psychicznej. Tu już nie chodziło jedynie o teksty lajfstajlowe, o sam fakt, że piszę bloga. Celem do obśmiania i wytykania palcami było już przyznawanie się do tak wstydliwych tematów publicznie, w internecie. Na szczęście ja przeżyłam w życiu tyle, że mam w sobie gigantyczną dawkę autoironii, dystansu. Mam mentalne i życiowe jaja, które pomagają mi na co dzień. Moją metodą obronną jest obśmianie i zlekceważenie. Ale dla wielu osób radzenie sobie z zawstydzeniem towarzyszącym działaniu w internetach jest o wiele trudniejsze.

Ostatnio zetknęłam się z kilkoma niepochlebnymi opiniami na temat tego CO robię online. Można było to nazwać hejtem. To było dla mnie nieprzyjemne doświadczenie, ale chyba muszę się przyzwyczajać. Natomiast radzenie sobie z możliwymi ironicznymi komentarzami dotyczącymi tego, że w ogóle COŚ robię w sieci nie jest dla mnie już tak trudne.

Kiedy postawiłam Ulepszalnię w sieci wiedziałam o niej tylko ja. Dopiero co napisałam tutaj pierwsze teksty, nie rozpowszechniłam wieści o blogu pośród znajomych, nie miałam jeszcze fanpejdża. Zaczęłam od Instagrama. I wrzucenie tam pierwszego zdjęcia z opisem dotyczącym Ulepszalni, projektowania fajnego życia, tego co robię i chcę robić, było trudne. Sam ten opis ściśle dotyczył właśnie tego lęku przed krytyką i tym co powiedzą moi znajomi z różnych kręgów i etapów mojego życia. Bo wtedy na Instagramie to właśnie oni mnie głównie obserwowali – koledzy ze szkół, osiedla, mojego miasteczka, miejsc pracy. Po publikacji tego posta siedziałam jak na szpilkach. Oczywiście reakcje były pozytywne, co pozwoliło mi odetchnąć. Bo sami wiecie doskonale, że jednak hejty i obśmiewanie najłatwiej okazywać po cichu, niepublicznie. Jednak kiedy piszemy coś na forum to zależy nam na tym, żeby to było akceptowalne i w normie.

W tym momencie prężnie działam już na Instagramie, założyłam fanpejdża. Obserwuje mnie sporo znajomych, ale też wielu znajomych przestało mnie obserwować. I ja przez to nie rozpaczałam, bo Ci ludzie zapewne nic do mnie nie mają, po prostu nie interesuje ich to co robię na Ulepszalni. I to jest świetne, bo ja też przecież nie chciałabym mieć za odbiorców ludzi, których to co robię nie interesuje. No bez sensu, szanujmy wzajemnie swój czas. A jeśli niektórzy z nich stracili swoją sympatię i szacunek do mnie dlatego, że zaczęłam robić coś, o czym całe życie marzyłam? No to wiadomo gdzie jak takie osoby mam.

 

Jak pozbyłam się lęku i wstydu przed tworzeniem i rozwijaniem Ulepszalni?

 

  • Po pierwsze trzymam się tego, że skoro chcę działać z Ulepszalnią na poważnie to też na poważnie muszę do niej podchodzić. Nie ma tutaj miejsca na wstyd, strach. Tak, one ze mną zapewne będą przy co drugim moim działaniu, ale nie powinnam się z nimi godzić. Niech sobie będą, ale ja działam według zasady „Bój się i rób”. Wstydzę się nakręcić stories? Zrobić lajwa? Opublikować post na dany temat? To zapewne to właśnie powinnam zrobić. Na pewno niektórzy moi znajomi myślą o mnie słabo, pewnie się ze mnie podśmiewają, może wytykają palcami. Spoko, to nie mój problem. Ja nie mam zamiaru kryć się z Ulepszalnią i swoimi działaniami po kątach, bo może akurat Zuźka zobaczy mój post, a Krzysiek wejdzie na mojego lajwa. Jeśli pomyślą o mnie źle – trudno. Jeśli będzie im to obojętne – nie ma sprawy. Jeśli im się spodoba – super! Przecież gdybym chciała otworzyć kawiarnię, pójść na studia czy pofarbować włosy na różowo to nie pytałabym nikogo z moich dalszych i bliższych znajomych o zgodę. Miałabym w poważaniu to, co o tym myślą. Blogowanie i działanie w sieci to po prostu jeden z tego typu projektów za które biorę pełną odpowiedzialność.

 

  • Po drugie mam też do ludzi więcej życzliwości, więcej zrozumienia. Bo Ci moi znajomi i nieznajomi to przecież tylko ludzie. Na pewno też marzą o robieniu różnych rzeczy. Być może też boją się oceny, braku akceptacji, wyśmiania. Takie podejście do ludzi warto w sobie zaszczepić na stałe. Przyda się w różnych sytuacjach. Być może zamiast na kogoś wrzeszczeć, kogoś wyśmiewać, kogoś nietolerować, komuś źle życzyć – pomyślimy o nim tak życzliwie, jak o ukochanej osobie. Pamiętam też, że wyśmiewanie i obgadywanie mogą być skutkami różnych emocji – zazdrości, strachu, niezrozumienia.

 

Pamiętając o tych dwóch rzeczach jednocześnie udaje mi się działać z Ulepszalnią o wiele prężniej, nie bać się już aż tak oceny i krytyki, ignorować przejawy złośliwości.

 

Koniecznie daj znać jak Ty sobie radzisz z lękiem i zawstydzeniem przed działaniem w internetach! A może jest Ci trudno?

 

 

 

11
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
6 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
MarcelinaAngelika - I co ty nie powieszMartaLawyerkaMagda Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Angelika - I co ty nie powiesz
Gość

Ja to właśnie tego się obawiam. Ludzie realnych a nie wirtualnych. Dlatego chociaż FB bloga ruszyło by w świat o wiele szybciej gdybym go wysłała znajomym, to nie robię tego. Ze strachu, a strach strasznie blokuje wszelkie działania. Wiem, że piszę dobrze i że znam się na tym co piszę, wiem, że czasem za bardzo się odsłonię, ale i tak boję się pokazać ludziom. Cały czas zastanawiam się też, czy coś co ma pomóc mi rozwijać się zawodowo – blog o tematyce psychologicznej – nie utrudni mi kiedyś zdobywania pacjentów i prowadzenia ich terapii. Ciągła niepewność i strach w głowie… Czytaj więcej »

Marta
Gość

mam ze swoim blogiem podobnie jak Ty mialas.. nie wie o nim nikt, oprocz mnie i mojego męża i przyjaciółki 🙂 sama nie wiem dlaczego, ale wlasnie ten wstyd we mnie jest.. może w koncu pusci, oby!

Magda
Gość
Magda

chyba z Twojego bloga to się jakiś metablog zrobił 😉 bardzo fajnie, że pokazujesz cały czas jak wygląda od kuchni tworzenie bloga, ale o wiele lepiej się czytało Twoje teksty z merytoryczną wiedzą z zakresu psychologii i organizowania czasu 🙂
pozdrawiam cieplutko!

Lawyerka
Gość

Przełamywanie własnych oporów jest super! Sama pamiętam, że przez kilka pierwszych miesięcy prowadzenia mojego bloga, robiłam to zupełnie anonimowo. Dzisiaj, z perspektywy czasu, sama się sobie z tamtego okresu dziwię. Dzisiaj kompletnie nie ma we mnie lęku ani obaw związanych z pokazywaniem siebie. Masa przychylnych osób i pozytywny feedback dodają mi energii. A na hejt, złośliwe docinki i komentarze uodparniam się z dnia na dzień 🙂

basia
Gość
basia

Brawo za odwagę, to prawda, za często oddajemy decyzje o naszym życiu w ręce obcych ludzi, myśląc co sobie o nas pomyślą? Umiejętność nie przejmowania się przesadnie zdaniem ludzi, zwłaszcza tych, którzy nie są nam w żaden sposób bliscy bardzo się przydaje i daje wewnętrzną wolność do życia takiego jak pragniemy. Też nad tym pracuję, by się nie przejmować, także powodzenia dla nas obu:)