A czy Ty robisz rzeczy po nic?

uśmiechająca się dziewczna

 

Czy robisz rzeczy po nic?

 

Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach większość naszych działań i aktywności jest nakierunkowana na jakiś wynik. Ćwiczymy, bo chcemy schudnąć. Wychodzimy na spacer, bo chcemy zaliczyć 10 tysięcy kroków. Idziemy na kurs czy szkolenie, żeby podnieść swoje kwalifikacje, a dzięki temu więcej zarabiać. Coraz mniej naszego działania wolne jest od jakichkolwiek oczekiwań. Nie robimy już rzeczy po nic, ot tak sobie. Dla zabawy, relaksu, bo po prostu CHCEMY.

Jako dziecko nie wiedziałam czym są cele do zrealizowania i plany do wykonania. Po prostu działałam, lub też nie, bo nicnierobienie jak najbardziej miało swój sens i wcale nie czułam się z jego powodu źle. Myślę, że u Ciebie było identycznie.

 

  • Wychodziłam na podwórko, bo chciałam się pobawić z przyjaciółmi, a nie po to żeby zaliczyć dawkę ruchu. Ruch zaliczał się przy okazji.

 

  • Szłam na basen, żeby poszaleć w wodzie, a nie wyszczuplić ciało.

 

  • Czytałam książki dla przyjemności, nie myślałam o tym, że z każdej z nich muszę nauczyć się jakiejś twardej umiejętności. Nie czytałam poradników, książek biznesowych (co wiem, że u niektórych jest jedyną lekturą). Uczyłam się jednak wielu cennych rzeczy przy okazji – tego jakim być człowiekiem, że warto pomagać, należy szanować innych, mówić prawdę, okazywać swoje uczucia, doceniać starania innych i swoje, że każdy ma prawo robić to, co sobie wymarzy i że każdy zasługuje na szczęście.

 

  • Wychodziłam na koc, żeby pobawić się z przyjaciółką, a nie leżeć plackiem i uzyskać fajną opaleniznę.

 

  • Oglądałam bajki nie dlatego, że chciałam je sobie dodać do obejrzanych na Filmwebie, ale żeby miło spędzić czas.

 

  • Jeździłam na rowerze, biegałam grając w berka czy dwa ognie, skakałam na skakance i w gumę nie po to, żeby spalić kalorie, ale dlatego, że to uwielbiałam i robiłam to z moimi przyjaciółmi, których uwielbiałam, a oni uwielbiali mnie.

 

 

Praktycznie wszystko robiłam dla przyjemności i zabawy. Oczywiście oprócz chodzenia do szkoły i nauki, bo to miało swój konkretny cel.

A dzisiaj?

Obecnie jest tak niewiele rzeczy, które robię ot tak. Praktycznie wszystko ma jakiś swój cel, który wyznaczam świadomie. Jest to oczywiście zrozumiałe, bo nie jestem już dzieckiem. Muszę sama pilnować tego jak jem, żeby odpowiednio tankować swój organizm i o niego dbać. Muszę pracować, żeby zarobić na to jedzenie, rachunki, zobowiązania, przyjemności. Muszę pilnować terminów spotkań i wizyt u lekarza. Muszę wyrzucać się na matę albo na spacer, żeby nie przykleić się do monitora. Ale są też rzeczy, które mogłabym robić dla funu i przyjemności, a i tak stawiam sobie w nich jakiś cel.

 

  • Idę na spacer, bo to uwielbiam, ale też dlatego, że siedzę przed komputerem ok.10h dziennie i chcę rozruszać kości i zaliczyć dawkę ruchu.

 

  • Ćwiczę z Martą z Codziennie fit, bo chcę się czuć lepiej w swoim ciele, ale też schudnąć.

 

  • Słucham podcastów, czytam książki i blogi, bo to lubię, ale też dlatego, że chcę nauczyć się czegoś nowego i zdobyć wiedzę.

 

Muszę nawet świadomie te wszystkie przyjemniejsze rzeczy, robione w czasie wolnym zaplanować. Jestem takim pracusiem, że naprawdę mam spore trudności z tym, żeby się zrelaksować. Kiedy już moja lista zadań jest w pełni zrealizowana, to od razu zastanawiam się, co jeszcze mogłabym tam dorzucić, co jeszcze odfajkować. I tak, choć wydaje się to straszne, ja planuję przyjemności. Wyszukuję fajne wydarzenia i wpisuję je do kalendarza, bo inaczej zapewne bym o nich zapomniała, biorąc pod uwagę to, jak wiele zadań do zrealizowania sobie wyznaczam. Dokładnie planuję sobie kiedy pójdę na spacer, kiedy pokręcę hula hop, kiedy pomaluję akwarelami, kiedy ugotuję coś nowego i pobawię się w kuchni, kiedy zrobię sobie randkę ze sobą itd. Mam oczywiście każdego dnia, po pracy i po treningu, wieczorem, czas wolny, którego nie planuję. Czas na czytanie książki, zabawę i przytulanie z psem, oglądanie Netflixa. Taki czas jest niezbędny do tego, żeby zachować równowagę, higienę psychiczną, nie zajechać się.

Mocno jednak męczy mnie to, że tak niewiele rzeczy robię po nic. Nie po to, żeby pokazać je na Instagramie. Nie po to, żeby odhaczyć je z listy. Nie po to, żeby złapać je na 1 second everyday. Nie po to, żeby dzięki nim przybliżyć się do realizacji swojego celu.

Mam mocne postanowienie, żeby takie zajęcia pojawiły się w moim życiu.

 

  • Chcę malować akwarelami, bo choć nie idzie mi świetnie, to po prostu chcę to robić. Wiem, że nigdy nie będę w tym super dobra, ale bardzo chciałabym się w taki twórczy sposób realizować. W dzieciństwie pewnie jak każdy uwielbiałam malować i rysować, wyklejać wycinanki, lepić plastelinę, tworzyć z bibuły. Pokazywałam swoje rysunki Mamie, nie wstydziłam się ich, mimo że oczywiście na początku rzadko przypominały to co chciałam narysować.

 

  • Chcę pójść na zajęcia taneczne, bo uwielbiam tańczyć, a robię to za rzadko, praktycznie wcale. Jako dziecko bardzo to lubiłam.

 

  • Chcę stworzyć swój własny girl gang, własną mikrospołeczność, do której będę przynależeć i z którą będę mogła robić fajne rzeczy. Grupę dziewczyn do tańca i do różańca. Może też Ci się to marzy, nie masz grupy fajnych przyjaciółek, a chciałabyś przeżyć fajne rzeczy? Daj znać, może mogłybyśmy to zrealizować, ja byłabym mega szczęśliwa 😊

 

  • Chcę trenować coś grupowo, coś co mnie porządnie zmęczy, coś co będzie mi dawało fun, co rozrusza moje 27letnie ciało, co będzie oparte na zdrowej rywalizacji. Myślałam o roller derby i piłce nożnej (którą przez krótki okres czasu trenowałam w dzieciństwie i było super!). Chcę znów przypomnieć sobie jak to jest działać drużynowo, lizać rany po drobnych sportowych porażkach i cieszyć się wspólnie z triumfów.

 

 

Piękny tekst o robieniu rzeczy po nic napisała Joanna Glogaza, zachęcam Was mocno do przeczytania. Joasia pisze o improwizacji, którą ja chętnie też bym się zaraziła, gdyby nie to, że nie ma w moich okolicach takich możliwości. To musi być zajęcie obfitujące w spontaniczność i zabawę!

 

 

A Ty co chciałbyś robić po nic? Tęsknisz za takim działaniem, a może wcale Ci go w życiu nie brakuje?

 

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o