Dziewczyna, która zaczyna od nowa

 

 

Redaktorka naczelna The Mother MAG. Mama 6-letniej Iny. Autorka bloga Tekstualna. Senior Creative Copywriter w Socialove. Dziewczyna, która notorycznie zaczyna od nowa i zazwyczaj z sukcesem. Jest dobra w komunikacji. Bardzo szanuje planetę Ziemię, bo tylko na niej można zjeść czekoladę. Oto przed Państwem Monika Pryśko.

 

Monika zrobiła mi wielką przyjemność zgadzając się na udzielenie odpowiedzi na tych kilka pytań. Dlaczego tak bardzo mi na tym zależało? Bo dla mnie to Monika jest znana od zaczynania od nowa i działania wedle filozofii „bój się i rób”. A ja to bardzo szanuję!

 

Jesteś w sieci znana jako Tekstualna, czyli ta, która zaczyna od nowa. Stworzyłaś nawet na Facebooku grupę „Bój się i działaj” w której kobiety (w większości) zaczynają od nowa różne rzeczy – czasem życie, czasem miłość, a niekiedy po prostu książkę.  Nasuwa mi się więc pytanie – czy w Twoim życiu miało miejsce przełomowe wydarzenie, chwila, które sprawiły, że tak mocno zaczęłaś działać i żyć w zgodzie z zasadą „bój się i działaj”? Kiedy po prostu tupnęłaś nogą i powiedziałaś „Monika trzymaj się, bo jedziemy z tym koksem!”?

I był, i go nie było. Odwaga w podejmowaniu decyzji nie przychodzi w ciągu jednego dnia (teraz nazwałabym to wyuczoną beztroską). To proces, na który składają się i trudne, i dobre chwile. Trudne chwile hartują, a te dobre wzmacniają wiarę w siebie. Jak widzisz – wszystkie emocje są ważne, nie tylko te pozytywne.

Poczucie, że dobrze sobie radzę, że mimo wszystko idę do przodu, nie cofam się  – choć moje życie się nagle zmieniło i musiałam zamieszkać sama z córką – dało mi pewność siebie i wewnętrzny spokój. Bój się i działaj – to hasło, które znam z autopsji. Mówię o nim, bo to działa. I nie wiem, czy można powiedzieć to sobie w poniedziałek i od wtorku działać, jak gdyby nie miało się w sobie żadnego lęku. To raczej konsekwencja poprzednich nieśmiałych prób.

 

Czy życie zgodnie z tą zasadą sprawia Ci (jeszcze) trudność? Prawdopodobnie jest coś w tym działaniu pomimo strachu, co jest trudne mimo tego, że robisz to już od dawna. Masz jakiś sposób, żeby radzić sobie z tymi nieoswojonymi elementami tej filozofii?

Są dwie kluczowe trudności. Pewność siebie, która raz jest, a raz jej nie ma. Częściej jej nie ma i wtedy jest problem – chcę coś zrobić, ale co będzie, jak mnie zaleje fala krytyki, co będzie, jeśli okaże się to wszystko do chrzanu? Drugą rzeczą jest po prostu brak czasu. Ja wiem, że doba Beyonce też ma tylko 24 godziny, ale czasem mam wrażenie, że mój dzień nie pomieści już żadnego nowego pomysłu. Bardzo żałuję, bo paradoksalnie im mam mniej czas, tym mam więcej ,,genialnych’’ pomysłów, które natychmiast chciałabym wcielić w życie, a tak się nie da. I to mnie hamuje.

 

Monika, ja jestem fanką czytania o celach innych i ich konkretnych efektach działania. Czy możesz zdradzić, które z Twoich projektów (małych i dużych) wyszły z zasady „bój się i rób”? Czy tak było z magazynem The Mother MAG?

The Mother MAG jest konsekwencją słów – zróbmy to! Widzisz, to nie jest tak, że to, co robię, nie ma błędów. Już dawno sobie powiedziałam, że lepiej poprawiać to, co już istnieje, niż wciąż się przygotowywać do zrobienia czegoś i finalnie nie zrobić nic. Bo człowiek nigdy tak naprawdę nie czuje się na coś gotowy. A rozwijamy się przez to, że naciągamy swoje własne granice.

Ja nigdy magazynu drukowanego nie robiłam. Choć z zawodu jestem dziennikarką, nigdy w takim nie pracowałam. To z mojej strony było wyjście poza blog i sprawdzenie, czy dam radę.

Pamiętam, jak sobie powiedziałyśmy – Emilka, Gosia i ja – że ten projekt ma nas nie stresować. Mamy go robić z przyjemnością i jeśli coś nie idzie, trudno, albo wyjdzie następnym razem, albo szukamy innego rozwiązania, ale bez paniki. Czytelnik wyczuje, jak coś jest robione w stresie.

Przykład? Trzeci numer magazynu powinien wyjść w czerwcu tego roku, a wyszedł we wrześniu. Dlatego, że zarówno Emilka, jak i Gosia, były w ciąży, a wydanie magazynu wiąże się z napięciem, gonitwą z czasem i pracą, która musi być wykonana. Siedziałyśmy w kwietniu u mnie w mieszkaniu i tam stwierdziłyśmy, że trudno – trzeci numer wychodzi we wrześniu. Nie dlatego, że nie traktujemy poważnie naszej pracy, ale dlatego, że tak on ma być tworzony z przyjemnością, a nie z ciśnieniem. I to też jest element tego ,,bój się i działaj’’.

 

Czy jest coś jeszcze, co zaczęłaś budować i robić mimo strachu? A może „bój się i rób” przylgnęło do Ciebie niemal na stałe i działasz tak na co dzień?

Czasem myślę o tym, że życie jest za krótkie na picie niedobrej kawy i na nie korzystanie z okazji. Na co dzień pamiętam o tym, by wyłączyć czasem myślenie, zadziałać impulsywnie, a potem ,,zobaczę, co się stanie’’. Tak chyba działa mi się najlepiej, bez rozkminiania, czy to, co robię, jest ok, czy nie. Co kto o mnie pomyśli. Korzystam z okazji, które same do mnie przychodzą.

Bój się i działaj w praktyce? Tak, choćby wtedy, gdy zaczynasz się z kimś spotykać po kilku latach przerwy. :)))

 

Monika czy mogę Cię prosić o kilka rad i wskazówek dla osób, które jeszcze nie wyszły ze swojego bezpiecznego pudełka, ale bardzo chciałyby się z niego wyrwać, działać zgodnie z zasadą „bój się i rób” i zacząć robić fajne rzeczy?

Dobrze jest mówić głośno o swoich pomysłach, bo wtedy istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś to usłyszy i powie ,,czekaj, a ja mam taki pomysł’’. Ważne, by nie narzucać sobie za dużego tempa, bo można się bardzo zniechęcić. Jestem za tym, by wyznaczać sobie malutkie cele i koncentrować się tylko na nich. Z perspektywy roku to mogą być milowe kroki.  No chyba najważniejsze – najpierw trzeba wiedzieć, czego się chce. Bez określonego celu może być w życiu trudno. 🙂

 

Monika raz jeszcze dziękuję mocno za Twoją serdeczność i chęć udziału w tym „wywiadzie”!

 

 

 

 

A skoro o „bój się i rób” mowa, to klikając w poniższy baner, możesz pobrać mojego darmowego miniebooka w którym dzielę się tym, jak udało mi się rozhulać bloga w 4 miesiące.

 

 

4
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
MarcelinaMartamarcelina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marta
Gość

Dla mnie właśnie określenie celu jest najtrudniejsze, później zawsze sobie jakoś radzę, bo jestem osobą wytrwałą. Ale największy strach odczuwam, by nadać ten sens, poszukać ten cel, powiedzieć o nim głośno. Dzięki za ten wywiad 🙂

marcelina
Gość

Przemiło się czytało wywiad z Moniką! A końcówka jego jest najlepszą motywacją – dobrze jest mówić głośno o swoich pomysłach. Nie wstydzić się, a nawet jak się wstydzi człowiek to i tak niech mówi 🙂
Dobrze zaczęłam ten piątek!