Bój się i rób, czyli jak rozhulałam bloga w 4 miesiące

 

Ostatnie 4 miesiące były dla mnie jednym wielkim testem. Testem na to czy jestem w stanie wychodzić do świata ze swoimi działaniami i ich efektami. Bo cykałam się tego strasznie i to przez całe życie.

Bo ja jestem zwyczajną dziewczyną ze Śląska, która większość swojego życia żyła bardzo zwyczajnie. Jestem po maturze, nigdy nie zdecydowałam się pójść na studia. Byłam kasjerką, opiekowałam się dziećmi, sprzątałam w hotelu, pracowałam w parku dinozaurów, liczyłam towar na inwentaryzacjach w Niemczech i Czechach, nawet mam za sobą króciutki epizod pracy na produkcji. Miałam zwyczajne życie, ułożone pod godziny pracy, z dodatkiem wyjść ze znajomymi i wydawaniem ciężko zarobionych pieniędzy, których zawsze było niewiele. Dopiero w 2016 roku zaczęłam się interesować pracą zdalną i zaczęłam wykonywać różne zlecenia. Pisałam proste teksty, wystawiałam ogłoszenia, publikowałam posty na forach, wystawiałam aukcje na Allegro, zaczęłam pomagać przedsiębiorcom jako wirtualna asystentka. I tak dłubałam sobie w tym internecie, za raczej średnie pieniądze, aż w zeszłym roku udało mi się zdobyć super pełnoetatową pracę zdalną jako project leader. Mogłam w niej wykorzystać swoje umiejętności, ale nauczyłam się o wiele więcej!

Od zawsze myślałam też o swoim miejscu w sieci. Od 2014 roku prowadziłam swojego starego bloga, ale robiłam to maksymalnie nieregularnie i bez planu. Tak ciągnęłam to przez 4 lata, aż do kwietnia zeszłego roku, kiedy całkowicie już bloga olałam. Ale te pragnienie działania w sieci cały czas we mnie żyło i w końcu w tym roku zaczęłam o tym myśleć na poważnie. A od czerwca już nie tylko o tym myślałam, ale też zaczęłam robić. I mocno postanowiłam sobie, że teraz pojadę z tym na pełnej!

Oczywiście zaczęłam od nazwy bloga, jego tematyki, stworzyłam cały plan. Potem przyszła pora na domenę, hosting, logo, wygląd bloga. To wszystko zajęło mi zdecydowanie ZA DUŻO czasu. Potem na szczęście się ogarnęłam i zaczęłam więcej działać, mniej rozkminiać. Nie wiem czy wiesz, ale z Ulepszalnią działam od czerwca, więc jest to niecałe 5 miesięcy. A udało mi się tutaj ogarnąć w cholerę więcej niż na moim starym blogu. Wtedy pewnie działałabym w taki bardzo powolny sposób, o wiele za dużo debatując niż działając. Ale nie tym razem.

Mocno się spięłam, bo nie chciałam żeby Ulepszalnia była tylko kolejnym blogiem na którym pojawi się od czasu do czasu jakiś post w którym będę pisała arcyważne rzeczy, ale nie będzie stało za nim nic więcej. Chciałam żeby Ulepszalnia była fabryką wartościowych rzeczy przekazanych w przeróżnej formie. Wystartowałam z Instagramem, którego ciągle się uczę, ale ojesu jakie ja miałam początki! Przez pierwsze tygodnie bałam się mówić na Stories, więc jedynie pokazywałam relacje typu idę po chodniku albo oglądam fajny film. Zdjęcia wrzucałam nieedytowane, każdego dnia jakieś totalnie inne od poprzedniego, strasznie trzymałam się tego, żeby zdjęcie dokładnie dotyczyło postu pod nim i na odwrót, coś w stylu zdjęcia zegara=post o czasie. Ale teraz już powoli się wyrabiam. Zaczęłam też robić piątkowe lajwy piżamowe, ale na pierwszym z nich przez pół godziny miałam obrócony telefon w poziomie, bo myślałam, że tak trzeba kręcić! Nie widziałam też komentarzy, bo nie miałam jeszcze statywu, więc wspomagała mnie jakaś skomplikowana konstrukcja z butelki po płynie do zębów i baterii. Przez te 30 minut byłam totalnie nieświadoma, że ludzie piszą, że widać mnie w poziomie! Albo newsletter – ile ja się z nim namęczyłam! Żeby wszystkie te maile potwierdzające i powitalne szły w dobrej kolejności i żeby miejsca zapisu działały!

Na początku tego tygodnia wypuściłam i zaczęłam promować swojego darmowego ebooka „Bój się i rób, czyli jak rozhulałam bloga w 4 miesiące”. Wstawiłam baner zachęcający do pobrania na swój fanpage, swoją grupę, na bloga i w bio na Instagramie. A dzisiaj się okazało, że link w bio nie działał i ludzie, którzy się poprzez niego zapisali ebooka nie otrzymali! A wypuściłam masę stories plus kilka postów o tym, że ebooka można pobrać w bio… Dostałam też wiadomość od jednej z osób, że w ebooku jest link, który nie prowadzi do Ulepszalni tylko jakiejś strony z errorem. Wszystkie kryzysy oczywiście już ogarnęłam, ale jak widać nie jest idealnie i nie będzie kurde! Bo jakbym miała czekać na idealny czas to nigdy bym nie zaczęła działać. Czekałabym aż ktoś zrobi mi logo za grube hajsy, dopasuje ładny szablon na blogu, ogarnie wszystkie techniczne zawiłości, poskłada ebooka, powstawia w nim brakujące przecinki. Ale na to nie mam teraz absolutnie funduszy i jedyne czym dysponuje to chęci i determinacja. Bo i z czasem nie jest jakoś idealnie, skoro jak wiecie pracuje na pełen etat. Pewnie jak wiele z Was. Od kiedy ogarniam Ulepszalnię to naprawdę z wielu rzeczy zrezygnowałam, ale sama tak zdecydowałam. To jest teraz priorytet.

Dlatego Ty która/y to czytasz – bój się i rób! Bo całkiem prawdopodobne, że nie będziesz miał lepszych okoliczności niż te, którymi teraz dysponujesz. A może będziesz miał, ale ja wolę w to nie wierzyć, bo sama wiem, że czekałam na takie perfect days całe życie i jakoś nie przyszły. Ja sama wyszłam przed szereg. I tego się trzymam 😊

 

Napisz mi koniecznie, czy Ty trzymasz się zasady „bój się i rób”?

 

 

 

6
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
MarcelinaIzaAgnieszkaMarta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Iza
Gość

Marcelina, obserwuję cię regularnie na Insta i wpadam na bloga jak nazbiera mi się więcej lektury. Przez 5 lat prowadziłam bloga o mojej pasji czyli kinie – i nic. Choć nigdy nie był to cel zarobkowy, to jednak opłacanie hostingu, domeny oraz wyjazdy na festiwale filmowe czy po prostu regularne wycieczki do kina zdecydowanie za bardzo nadwyrężały mój budżet i musiałam odpuścić. Jestem świadoma błędów, fascynacje też mi się trochę zmieniły i od śledzenia podróży filmowych bohaterów postawiłam na te prawdziwe i o tym chciałabym bardzo pisać. Póki co piszę dla siebie, ale przeczytam twój e-book i być może odważę… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość

Marcelina bardzo Ci kibicuję! To co robisz jest naprawdę świetne, a Twoja postawa i determinacja godne podziwu. I, tak jak już pisałam, mi także dałaś dodatkowego kopniaka, żeby wreszcie bardziej zacząć działać z moim blogiem. A ebooka czytam:)

Marta
Gość

Sciagnelam ebooka, po pracy zaczne lekture! 🙂 A tak nawiasem mówiąc, gdzie szukałaś pierwszych zleceń na pisanie? Bardzo chciałabym też spróbować, ale jakoś po wysłaniu kilku zgłoszeń- bezskutecznie. Nie wiem co robię źle, może mogłabyś poratować radą?